Makler papierów wartościowych

Makler papierów wartościowych jest nieodłącznie związany z giełdą, akcjami, obligacjami, opcjami, kontraktami terminowymi i innymi papierami wartościowymi. Na dojrzałych rynkach kapitałowych ten zawód, podobnie jak lekarza czy prawnika, należy do bardziej szacownych profesji. Teoretycznie, jest to osoba pośrednicząca między klientem a giełdą w obrocie papierami wartościowymi. Otacza go nimb osoby wtajemniczonej, takiej która wie więcej i potrafi doradzić jak zarobić na giełdzie.

W Polsce, aby zostać maklerem, trzeba mieć ukończoną szkołę średnią i zdać dość trudny, kilkugodzinny egzamin przed komisją w Warszawie. Na egzamin składa się ponad 100 pytań dotyczących przepisów i ustaw rynku kapitałowego, zasad wyceny papierów wartościowych, obliczeń dotyczących wartości pieniądza w czasie i podobnych zagadnień. Za błędne odpowiedzi dostaje się ujemne punkty. Na przykład egzamnin w marcu 2006 zdały 3 osoby na 120 zdających! Wszyscy, którzy zdali egzamin mogą ubiegać się o wpisanie na listę maklerów papierów wartościowych, prowadzoną przez Komisję Nadzoru Finansowego . Obecnie na liście znajduje się około 2000 osób. Dla porównania - doradców inwestycyjnych jest ponad dwustu. Część maklerów jest zrzeszona w Związku Maklerów i Doradców.

Niestety na początku organizacji rynku giełdowego w naszym kraju nie pomyślano o odpowiednich regulacjach zobowiązujących biura maklerskie do zatrudniania fachowców, jakimi niewątpliwie są maklerzy. Jedynie w centrali każde biuro musi zatrudniać dwóch maklerów. Bankom i instytucjom prowadzącym rachunki maklerskie wręcz nie zależy na zatrudnianiu specjalistów (tak wypowiadają się nieoficjalnie dyrektorzy czy prezesi tych instytucji). Sprawa jest prosta: można zatrudnić osobę o mniejszych wymaganiach finansowych oraz dającą się łatwiej sterować przez kierownictwo. Osoba nie będąca maklerem często nie wie o wszystkich cechach produktów jakie sprzedaje i bezkrytycznie namawia klientów do zakupu ryzykownych instrumentów finansowych, bo są naciski kierownictwa i plan sprzedaży. Dobro klienta jest na dalszym planie. Sprzedawanie funduszy akcyjnych lub akcji siedemdziesięcioletnim emerytom, nie wiedzącym, co kupują i jakie jest ryzyko tych instrumentów nie należy do rzadkości. Słyszałem, że supersprzedawcy namawiają osoby kupujące nieruchomości, na wzięcie kredytu hipotecznego i przeznaczenie uwolnionej gotówki na inwestycję w fundusze lub akcje. Pewna jest prowizja sprzedawcy od przyznania kredytu i sprzedaży funduszu lub obrotu akcjami, ale czy klient na tym zarobi ?

Jak widać w Punktach Obsługi Klientów biur maklerskich najczęściej nie pracują maklerzy, mimo że klienci sądzą inaczej i oczekują porady specjalisty. Zarobki maklera nie są specjalnie wysokie (2000 - 4000 zł), zależnie od stażu i miasta. Podczas hossy, pracodawcy są skłonni płacić więcej pracownikom, którzy zachęcają inwestorów do robienia dużych obrotów (prowizje). Podobno w jednym z najbardziej hojnych biur dobry makler (mający dużo zamożnych klientów) w stolicy zarabia w szczycie 16-18 tys. Zgodnie z regulacjami prawnymi maklerzy nie mogą doradzać klientom (nowa ustawa ma to nieco zmienić), nie mogą również składać zleceń na swoim rachunku w dniu sesji, mogą to zrobić w przeddzień, czyli niejako w "ciemno". Powstaje pytanie: czy jest to tylko przepis do uspokojenia klientów - a co jeśli makler składa zlecenie na rachunku znajomego, szwagra czy brata?

Na giełdzie funkcjonują maklerzy giełdowi. Są to osoby, wyznaczone przez członka giełdy (biuro maklerskie) do przekazywania na giełdę, modyfikowania i anulowania zleceń maklerskich wg obowiązujących przepisów. Kontrolę nad maklerami giełdowymi danego biura sprawuje makler nadzorujący, którego zadaniem jest nadzór, weryfikacja, kontrolowanie procedur i dopuszczanie maklerów giełdowych do przekazywania zleceń.

Warto wspomnieć również o animatorach rynku czyli domach maklerskich, działających na podstawie umowy z emitentem (spółką). Ich zadaniem jest zapewnienie płynności i możliwości zawierania transakcji na mało płynnych papierach. Animator powinien zawsze przekazać na rynek zlecenia kupna i sprzedaży danego waloru, tak aby w każdej chwili była możliwość zawarcia transakcji.

Niestety obcowanie z dużymi pieniędzmi czasem powoduje niekorzystne zmiany w charakterze, zwłaszcza u młodych ludzi. Najbardziej znany jest przykład Nicka Leesona - maklera singapurskiego oddziału Barings Banku, który swoimi ryzykownymi zakupami na rynku kontraktów terminowych doprowadził do upadku całego szacownego banku, prowadzącego między innymi interesy brytyjskiej rodziny królewskiej. Jego autobiograficzna książka na ten temat: "Łajdak na giełdzie" cieszyła się dużym powodzeniem. Również u nas było kilka przestępstw giełdowych, w których brali udział pracownicy instytucji finansowych, ale do tej pory nie została napisana na ten temat żadna książka.